Mój pierwszy projekt - co muszę wiedzieć - część 1
Zaczęliście się uczyć programować? Chcielibyście wejść w świat programistów, tworzyć aplikacje mobilne, strony internetowe, portale i systemy CMS. Macie ochotę zarabiać więcej i w trakcie rozmowy o średniej krajowej nie zastanawiać się „kto tyle ma” tylko „jak można żyć za takie grosze”? Ok, załóżmy że postawiliście swój pierwszy krok, nauczyliście się pierwszych technologii i języków programowania, wciąż jeszcze pracujecie w pracy której nie lubicie ale czas na zdobycie pierwszego klienta i budowanie portfolio. Pytacie znajomych, wrzucacie posty na SM, wspominacie o nowych umiejętnościach i… W KOŃCU JEST! Pierwszy klient – ktoś kto chce Wam zapłacić za zrobienie stronki www dla jego firmy. Po pierwszej fali euforii pojawia się w waszych głowach jedno, zajebiście ważne pytanie…
"CO KURWA DALEJ?"

No tak, umiecie programować, ale jak cholera rozpisać projekt, jak dogadać się z klientem, jak się z nim komunikować, jak rozliczać, jaką spisać umowę…

W tym wpisie postaram się odpowiedzieć na kilka Waszych pytań, chodź temat to przysłowiowa rzeka i można by na tym doktorat obronić. Zacznijmy może od podstaw czyli typy klientów w odniesieniu do projektów. Będę mocno generalizował i pominę kilka typów (np. duże firmy, skupiając się na małych projektach bo te są łatwiejsze do ogarnięcia) więc niech nikt się nie poczuje urażony – celowo przerysuje pewne zagadnienia.

Typ 1: „Chca strona bo inni też mają”
Rodzaj: Średni lub ciężki / nierozwojowy
Przedział cenowy: 500zł do 5000zł (wszystkie ceny będą podawane netto)
Opis: Częsty przypadek ludzi którzy chcą stronę bo wiedzą że wszyscy mają, ale sami nie maja pojęcia po co im ta strona. Należy zwrócić szczególną uwagę w takich przypadkach aby jasno określić klientowi WSZYSTKIE koszty (nie tylko waszą pracę ale i cenę serwera oraz domeny), jasno przekazać informację o tym że strona to tak naprawdę narzędzie, nie używane nie przyniesie mu korzyści innych niż prestiżowe. Należy też dokładnie wytłumaczyć że w ramach ceny którą zapłaci za zbudowanie strony nie staniecie się jego dożywotnim supportem IT i nie będziecie za darmo pozycjonować mu strony przez kolejne 100 lat. Dzięki takiej rozmowie często typ 1 zmienia się w typ 2 lub typ 3 (opisy poniżej). Jeśli jednak nie udaje nam się dogadać, wyjaśnić i porozumieć – tworzymy stronę zgodnie z wizja klienta (przed realizacją należy pokazać sporo przykładów, rozwiązań, dopytać o szczegóły i dane oraz ZROBIĆ DOKŁADNĄ LISTĘ RZECZY JAKIE KLIENT MUSI DOSTARCZYĆ. Jeśli klient ewidentnie nie chce się w to mieszać to poinformujcie go że można te usługi zamówić także u Was, ale podajcie także konkretne ceny (za zrobienie logo, za wypełnienie strony opisami, za tłumaczenia na inne języki,…).
Rada: Ja osobiście unikam takich klientów, jeśli nie da się ich zamienić w typ 2 lub 3 to nie pracuje z nimi – szkoda nerwów, ale jak musicie to trzymajcie dystans, nie angażujcie się bo im bardziej wyprujecie sobie żyły tym więcej klient będzie oczekiwał za mniejszą kasę. Na szczęście to już ginący gatunek na polskim rynku.

Typ 2: „Chcę stronę, ale nie będę się nią zajmował”
Rodzaj: Łatwy lub Średni
Przedział cenowy: 500zł – 2000zł plus ewentualne opłaty stałe za prowadzenie strony
Opis: Często mylony z typem 1 dlatego że część klientów tamtego rodzaju po rozmowie da się zmienić na bardziej świadomy swoich potrzeb typ 2. Nie jest łatwo wyczuć do końca czy klient jest typem 2 czy typem 3, mnie też się często zdarza ich mylić. Niemniej jest to już osoba z którą da się pracować. Można je podzielić na dwa rodzaje. Ludzi którzy chcą po prostu wizytówkę i tutaj lecimy najtańszym kosztem programistycznym, żadnych systemów CMS, żadnej wielojęzyczności, sklepów, nic wyszukanego. Strona ma być prosta, ładna i przejrzysta. Do zrobienia najczęściej w jeden – dwa dni. Jeśli ktoś jest szewcem albo prowadzi dobrze prosperujący zakład krawiecki ale tylko na rynku lokalnym i nie zamierza się dalej rozwijać, a stronę chce mieć tylko dlatego że klienci go o to upominali to w porządku. Nie jest to ani złe ani gorsze rozwiązanie od wymuskanych wielkich portali. Ci ludzie najczęściej wiedzą co chcą robić, promocja w internecie nie jest im potrzebna, chcą tylko ułatwić życie swoim stałym klientom dając im miejsce gdzie zawsze znajdą numer albo przypomną sobie adres siedziby czy godziny otwarcia. I to jest jak najbardziej OK! Bez sensu kasować tych ludzi na ogromne kwoty, lepiej zrobić dobrą robotę i poczekać aż naturalnie wyewoluują w typ 3. Drugi rodzaj tej grupy to osoby które chcą trochę bardziej zaawansowany projekt, ale ŚWIADOMIE wiedzą że nie mają czasu na prowadzenie strony. W tym wypadku liczą się usługi dodatkowe. Pani posiadająca sieć salonów fryzjerskich nie ma czasu pisać artykułów na swoją stronę, zajmować się kanałem social media ani robić reklam. Tutaj sami zadecydujemy w czym możemy pomóc i z góry ustalimy sobie np. że napiszemy 3-4 KRÓTKE artykuły w miesiącu za 200-300zł. Taki układ jest o tyle dobry dla obu stron że Wy macie dodatkowe źródło dochodu, a klient stronę która się rozwija i w przyszłości jest szansa na to że wróci do Was jako typ 3.

Typ 3: „Chce wprowadzić moją firmę w internety”
Rodzaj: Łatwy
Przedział cenowy: 2000zł – 15000zł (chodź górna granica zależy od wielu czynników) + usługi dodatkowe
Opis: Jest to ktoś kto już odkrył tą niesamowicie tajemna wiedzę że dupny baner na skrzyżowaniu zobaczy 100 osób w miesiącu a stronę 1000 albo i więcej. Wie też że stronę trzeba prowadzić. To mój ulubiony typ klienta który, albo startuje zupełnie bez niczego, albo ma już stronę tylko chce zacząć czerpać z niej większe korzyści. Z tego mogą się rodzić najfajniejsze projekty, a jeżeli uda Wam się złapać nić porozumienia, to możecie pracować razem latami. Ważne żeby hamować trochę zapał takiego klienta. Zamiast od razu zrobić mu stronę za 15 tysięcy to lepiej zacząć od czegoś za 3-4 tysiące i budować razem z nim jego markę, rozwijając ją zgodnie z potrzebami które w czasie prac lubią się zmieniać. Dbajcie o to żeby nie naciągać takich klientów na kasę a wręcz czasami zaniżać stawki. Wbrew pozorom nie będzie takiego zjawiska że przyzywają się do niskich cen. Wręcz odwrotnie, jeśli to co robicie będzie im faktycznie przynosić korzyści, będą do Was zawsze wracać gotowi zapłacić każda cenę i poczekać na Was naprawdę długo jeśli jesteście zawaleni robotą. Może zabrzmi to jak tanie hasło reklamowe, ale w tym przypadku jest to relacja w której „zaufanie procentuje”. Nie wstydźcie się też przyznać że nie umiecie czegoś. To że robicie strony nie oznacza że musicie umieć też przygotować grafikę pod cięcie laserowe. A często jest tak że dla klienta stajcie się zaufanym partnerem i w jego świadomości tworzy się proste równanie.

POTRZEBA ZWIĄZANA Z BRANŻĄ IT = POTRZEBA DOBREJ JAKOŚCI USŁUGI = WY

I nie bierzcie do siebie jeśli nie zawsze wybierze Wasze usługi w każdym temacie (np. do druku czy reklamy), w końcu jak sami przyznaliście, nie jesteście specjalistami w każdej dziedzinie ;)

Typ 4: „Chcę sklep”
Rodzaj: średni lub trudny
Przedział cenowy: 3000zł – 20000zł
Opis: Ciężki przypadek. Jeśli po rozmowie uda się go nawrócić na typ 3 tłumacząc że sklep nie wystarczy otworzyć tylko trzeba go prowadzić, promować, obsługiwać to super. Wtedy taki klient może być docelowo świetnym partnerem, a jego sukces to Wasz sukces. Jeżeli jednak po rozmowie dalej twierdzi że ma tak super produkty że sprzedadzą się same to… wstańcie i wyjdźcie. Bez kitu, mówimy papa i opuszczamy budynek niczym Elvis. Dlaczego? Odpowiedzi mogą udzielić Wam youtuberzy. Swego czasu co drugi wypuszczał własny sklep internetowy z marką ubrań. I większość z nich poległa. Nawet mając po 1’000’000’000 subskrybentów i promując się w co trzecim filmiku nie byli w stanie zarabiać sensownie na sklepie. Części z nich się udało, ale dam sobie obie ręce uciąć że mieli dobrze przemyślany plan i poświęcili sporo wysiłku traktując sklep jako drugi biznes, a nie maszynkę która sama będzie wypluwała kasę bez żadnego zaangażowania.

Typ 5: Zbawca ludzkości
Rodzaj: Łatwy lub MAKABRYCZNY
Przedział cenowy: 5000zł w nieskończoność.
Opis: Tutaj mam mieszane uczucia. Większość klientów z zagranicy którzy mieli pomysł, misję, chcieli promować idee dawało radę i robili NIESAMOWITE rzeczy. Większość polskich klientów - upadało. Ale to tylko moje doświadczenia i realia mogą być skrajnie inne. Ciężko jest powiedzieć czy klient jest sensowny czy nie. Czasami pomysł jest naprawdę dobry, a po prostu coś po drodze nie pykło i nie wiadomo czemu. Przykład: portal który nazywał się jak dobrze pamiętam MyClass czy jakoś tak. Problemem było miejsce. W Ameryce miał kilka tysięcy użytkowników, w Polsce, ten sam pomysł pod podobną nazwą którą wszyscy znamy zadziałał super. Ważne jest przygotowanie, dobry plan i WYSOKA ŚWIADOMOŚĆ klienta. Musi mieć dobrze przemyślaną strategię marketingową, fundusze i być gotowym na to że taki super pomysł, super portal, super aplikacja zanim stanie się super to dłuuuugo będzie generować koszty. Dobrze jest też trafić na kogoś świadomego jeśli chodzi o realia i ceny rynku programistycznego. Jakiś czas temu wyceniałem pewien portal który pewien Pan chciał skopiować z podobnego rozwiązania w Australii. Finansowanie projektu – ok, pomysł – ok, doświadczenie biznesowe właściciela – ok. Wszystko pozornie gra do momentu podania wyceny (powiem tylko na marginesie że sporo zaniżonej, ale pomysł był rozwojowy więc specjalnie zaniżyłem cenę). Jednak „dżentelmen” który był gotowy zarabiać miliony na swoim pomyśle nie był w stanie wyłożyć na niego 12’000zł. To znaczy był ale nie chciał bo liczył że ktoś mu to „machnie” za 3000-4000zł (minimum 2 miesiące pracy programista+grafik). Powodzenia :D. Ale wracając do głównego wątku, takie projekty są fajne, mogą dać niesamowita satysfakcję ale wymagają coraz większej wiedzy, szybkiego uczenia, dobrych relacji i są obarczone sporym ryzykiem. Każdy STURTUP ma potencjał, ale jak to ktoś kiedyś powiedział: „pomysł wart jest 7,50zł czyli tyle ile kawa przy której można go obgadać. Cała reszta to realizacja która prowadzi do sukcesu lub porażki”. Tutaj jeszcze jedna rada od mojego dobrego przyjaciela, którą sam stosuję. Po spotkaniu popatrzcie DYSKRETNIE czym gość przyjechał na spotkanie. Jeśli facet przyjechał lśniącą terenówką to wie jak robić biznes i to dobry znak. Jak odwiedził was za pomocą szofera z żółtej, „miejskiej limuzyny”, przy barze czekał aż Wy „postawicie” kawę, a chce zrobić z Wami interes na miliony to… no właśnie. To nie jest reguła, ale znaczący symptom. Sorry za brutalną szczerość ale w 90% przypadków to się sprawdza.

Typ 6: „Chcem alem nie chcem”
Rodzaj: ciężki
Przedział cenowy: ?
Opis: Ludzie niezdecydowani. Ciężko ich rozpatrywać jako klientów. Niby chca ale za miesiąc, albo „po wakacjach”. Nie skreślajcie ich od razu. Dyskretnie przypominajcie o sobie od czasu do czasu (raz na 1-2 mc a nie 3 razy w tygodniu). Czasami faktycznie ktoś chce ale nie ma czasu, a czasami po prostu lubi se pofantazjować. Moja rada? Minimum zaangażowania do puki klient sam nie dojrzeje do projektu.

Typ 7: Wszyscy inni
Rodzaj: ?
Przedział cenowy: ?
Opis: Wszyscy inni czyli najczęściej duże firmy, inne firmy programistyczne potrzebujące pomocy (zdziwilibyście się jak często), każdy typ pominięty w tym opisie. To już nie są mali klienci najczęściej. Więc skoro zaczynamy to lepiej poprosić o pomoc kogoś z większym doświadczeniem. Łatwo idzie się wpierniczyć w niekorzystna umowę, szczególnie przy tworzeniu cholernie rozbudowanych systemów CMS czy CRM. Duże pieniądze kuszą ale jest też duża odpowiedzialność. Kilka prostych tricków jest warte zapłacenia kilku tysięcy programiście za konsultacje (niż potem kilku milionów odszkodowania). Pytanie tylko czy się zastosujecie do dobrych rad? Lepiej tak. Tylko nie zrozumcie mnie źle, to nie są tematy nie do przejścia. Jeśli już zrobicie 3-4 większe systemy to potem nie robi Wam większej różnicy czy tworzycie system CMS lub CRM przez 6 mc czy przez 3 lata. Temat jest do ogarnięcia ale lepiej mieć mentora przy pierwszym większym kontrakcie – wiem z doświadczenia.
Niedziela, 10 Wrzesień 2017
Wróć do bloga